Wczorajsza kolacja : warkocz z wędzonego na ciepło łososia, papka warzywna z gotowanej kalarepy, marchewki, łyżki oleju rzepakowego i łyżki twarogu, posypana lubczykiem i orzechami nerkowca. Przez wzgląd na to, że twardych rzeczy nie mogę gryźć a miałam kalarepę i zapas marchewek - postanowiłam je ugotować i zblendować, papka przepyszna jak ta lala;)
Omlet żytnio - owsiany (płatki owsiane, otręby owsiane, otręby żytnie i siemie lniane zalane ciepłym mlekiem sojowym) z łyżką mąki żytniej, jabłko, uprażone wiórka kokosowe i płatki migdałowe w środku, suszone owoce : rodzynki, daktyle, figa, żurawina. Podany z twarogiem, awokado, miodem, cynamonem i melisą. Tak jak w tytule, chciałabym dzisiaj napisać parę słów o kulturze, która panuje na basenie. To, że lubię pływać i często chodzę na basen to już wiecie. Wiecie też to, że miałam okazję korzystać z kilku różnych basenów w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Widać różnicę między basenami, ale nie chodzi mi tutaj o stopień nowoczesności, tylko o ludzką kulturę. Czy, kiedy pływacie i mijacie się z kimś, kto płynie z przeciwnego kierunku spotykacie się z sytuacją, że osoba mijająca was zachowuje się tak, jakby tor należał tylko do niej i macha rękowa i nogami tak, że zahacza o was i niewiele brakuje, żeby dostać od przepływającej osoby w twarz? Ja pływam tak, że kiedy mijam się z kimś, to staram się zwężyć ręce tak, aby nikomu nie przeszkadzać a kiedy już się miniemy - płynę normalnie. Pomijam fakt, że niektórzy robią spore fale pływając bo siłą rzeczy style pływania są różne i to jest akurat zrozumiałe. Wyprzedzanie też rozumiem bo każdy pływa innym tempem. Co mnie jeszcze oburza? Perfidne i jawne plucie do basenu. Jasne jest to, że chcąc nie chcąc może basenowa woda nalecieć do buzi, ale żeby w obrzydliwy sposób pluć do basenu?! Litości...I tak oto postanowiłam zrobić zestawienie basenów, na których miałam okazję pływać (korzystam z karty mulisport):
- Termy Maltańskie : W moim odczuciu dużo jest tutaj lansu, wielu ludzi nie szanuje innych pływających, ale są oczywiście wyjątki. W godzinach szczytu trzeba uważać, żeby nie oberwać od nikogo przepływającego obok bo przecież "tor należy do niego". Plus za duży 50 metrowy basen. Dodatkowy minus za marne prysznice, z których woda leci jakby chciała a nie mogła. Karta mulisport umożliwia korzystanie z basenu sportowego przez 60 minut(przed 1 czerwca można było przez 70 minut), na szczęscie po wyjściu z basenu można zatrzymać czas i się wysuszyć ze spokojem, jednak czas mycia wchodzi w 60 minut.
- Swarzędz : Tutaj jest pół na pół, jak się trafi, to jest ktoś, kto nie szanuje innych, jednak rzadko się to zdarza. Przyjazny klimatyczny basen, prysznic elegancki. Mając kartę multisport możemy korzystać 60 minut w tym jest czas na wysuszenie i umycie.
- AWF : W tym wypadku nigdy nie zdarzyło mi się trafić na brak klultury, może dlatego, że byłam tutaj parę razy, ale i tak mam dobre odczucia względem tego basenu. Prysznice również są ok. W ramach karty mulisport można korzystać całe 45 minut z basenu a czas na suszenie i mycie - nieograniczony.
- Suchy Las : Za każdym razem jak tam byłam było dość tłoczno, ludzie raczej pływają "szeroko". Prysznice takie sobie. Plus za dodatkowy czas na saunę w ramach karty multisport.
Omlet biszkoptowy żytnio - owsiany z jabłkiem i startą cukinią w środku oraz suszonymi daktylami, morelami i rodzynkami, posmarowany powidłami i miodem. Twarożek ze zmielonymi malinami.
Potrzebuję delikatnych posiłków, które nie wymagają zbytniego gryzienia. W czwartek przeszłam przez chirurgiczne usuwanie ósemki, nacinanie dziąsła, piłowanie kości, na koniec założenie szwów. Nie było źle, ale odkąd znieczulenie puściło zaczęło się piekiełko a połowa twarzy jest napuchnięta w rezultacie czego po jednej stronie wyglądam jak chomik, który napchał sobie mnóstwo trocin do policzka. Siłownię na jakiś tydzień mogę sobie wybić z głowy, ale nie rezygnuję ze sportu. W domu mam orbitreka, który ratuje sytuacje, poza tym są hantelki, które można ładnie wykorzystać nie tylko do ćwiczeń na biceps i triceps, ale też do wykroków, przysiadów i ćwiczeń na skośne mięśnie brzucha, do tego dokładamy "gimnastykę podłogową" i robimy brzuszki. Jeszcze w grę wchodzi basen, ale pod warunkiem, że tor jest pusty, żeby przypadkiem ktoś mnie nie sieknął w policzek ;) A właśnie, udało mi się znaleźć basen blisko domu bez koniecznośc przedzierania się przez całe miasto. AWF poratował sytuację, przyjemny basen, sprawdziłam i korzystam;) Miłej niedzieli!
Owsianka na mleku sojowym (płatki owsiane, otręby owsiane i żytnie, len mielony) z suszonymi owocami (daktyle, żurawina, morele), z sezonowymi owocami (maliny, truskawki), z uprażonymi pestkami dyni, słonecznikiem, orzechami nerkowca i wiórkami kokosowymi, musem jabłkowym, serkiem śmietankowym Danio light i serkiem wiejskim.
Dzielnie pilnuje śniadania ;)
A i język może pokazać pozując do zdjęcia ;)
Jestem lekko niezadowolona. Bardziej niż lekko. Jeden z basenów, na który chodzę jest zamknięty do połowy lipca. Następnie - Termy Maltańskie (część sportowa) od wczoraj również są nieczynne na okres dwóch tygodni z powodu zawodów. Kilka innych, mniejszych basenów również we wakacje są zamknięte. Muszę koniecznie poszukać jakiegoś basenu bo tak, jak bieganie weszło mi w nałóg, tak pływanie doszło do tego nałogu. Wczoraj po treningu (baaardzo udanym!) poszłam na Termy na część rekreacyjną, skorzystałam z wody solankowej, jacuzzi, zjeżdzalni ;) ale to nie jest to. Raz na jakiś czas ok, ale ja dla pełni relaksu potrzebuję ruchu!
piątek, 28 czerwca 2013
Owsianka na wodzie (płatki owsiane, otręby pszenne i żytnie, len mielony), z owocami: jagodami, czereśniami, malinami, awokado, suszoną żurawiną, morelami i daktylami, ze serkiem wiejskim i uprażonymi wiórkami kokosowymi. Zauważyliście jak mało dzieci w wieku szkolnym bawi się na dworze? Od pewnego czasu można zaobserwować ich brak. Na placach zabaw są tylko młode mamy z małymi dziećmi, te starsze mało, nawet bardzo mało czasu spędzają na świeżym powietrzu. Co zatem robią? Siedzą w domu przed komputerem, bawią się tabletami itp. Rozmowy z rówieśnikami prowadzą wirtualnie. O aktywnści fizycznej już nie wspomnę. Kiedyś na Pierwszą Komunię najbardziej cieszyły prezenty typu rower, zegarek, łyżworolki, a teraz? Elektornika! To jest przerażające. Dobrze, że jest postęp techniczny, ale niedobrze, że ten postęp pochłonął dzieci. Winni są też rodzice. Powinni pchnąć dzieci na dwór, powinny one bawić się w grupie. Pamiętacie zabawy w podchody, chowanego, "gonito"? Wiadomo, łatwiej jest usadzić dziecko przed komputerem, podać miskę z chipsami i mieć "święty spokój". Ale w przyszłości nie wyjdzie to dzieciakom ani na dobre ani na zdrowie. Zauważyłam, że o zdrowie i o aktywność fizyczną teraz bardziej dbają osoby dojrzałe. Cieszę się, że za czasów mojego dzieciństwa nie było tego wszystkiego co jest teraz, że mogłam korzystać z pięknej pogody wraz z moimi rówieśnikami. A Wy co sądzicie o tej "erze komputera"?
czwartek, 20 czerwca 2013
Omlet biszkoptowy - żytni z miodem, musem brzoskwiniowym, truskawowo - waniliowym oraz prażonymi wiórkami kokosowymi i płatkami migdałowymi. Jabłka w cieście biszkoptowym. Topię się jak lody wyjęte z zamrażalnika;) Ale daję radę. Treningi wydają się być cięższe, ale to przez temperaturę i ciężkie powietrze, jednak lubię to, lubię wysiłek, lubię zalać się potem podczas wysiłku i to bezcenne uczucie narastających endorfinek;) A jak Wy znosicie obecną pogodę?:)
środa, 12 czerwca 2013
Owsianko - jęczmienianka na wodzie z: otrębami pszennymi i owsianymi, suszoną żurawiną, figą i daktylami, truskawkami i kiwi, gorzką czekoladą, dżemem kiwi - limonka, brzoskwiniowym musem i serkiem wiejskim lekkim.
niedziela, 9 czerwca 2013
Owsianka ze serkiem wiejskim lekkim, danio śmietankowym light, bananem, awokado, cynamonem i miodem. Takie lekkie śniadanko. Wczoraj wybrałam się na basen na Termy Maltańskie mając w planie dodarcie tam na łyżworolkach i zrobienie wcześniej chociażby dwóch kółek wokół jeziora. Na basen dodartłam, ale nie wdając się już w szczegóły pokłóciłam się z obcierającymi rolkami (ich "wiek" zrobił swoje) i pożegnałam z nimi na dobre, na basenie przepłynęłam swoje, do domu wracałam na piechotę i zniesmaczona faktem, iż sobie nie pojeździłam wsiadłam na orbitka i przejechała tyle, ile trzeba było, żeby podnieść sobie endorfinki i wynagrodzić sobie niemożliwość jazdy na rolkach;) A szkoda, bo pogoda akurat dopisywała na aktywość w terenie. Generalnie weekend zaliczam do udanych.
Przyjaźń jest ważna i istnieje, o jej istnieniu świadczy niezmienny skład zespołu (przyjrzyjcie się perkusiście)